Już
pod koniec zimy warto zastanowić się nad zbiorem wiosennych roślin. Łatwo
przegapić odpowiedni do tego moment, a wtedy pozostaje już tylko czekać na
kolejny sezon. Można oczywiście kupić gotowe mieszanki suszonych ziół ale nic
nie daje większej satysfakcji niż samodzielne zbieranie darów natury, które
wbrew pozorom nie jest wcale takie skomplikowane.
Ja, od kilku lat na przełomie marca-kwietnia wybieram się na poszukiwanie młodych listków i gałązek roślin, którym zastosowanie znajduję w kosmetyce i w medycynie naturalnej. Czy zajmuję się ziołolecznictwem? Nie nazwałabym tego, aż tak profesjonalnie. To moje hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu na świeżym powietrzu, a także alternatywa od drogeryjnych/aptecznych specyfików, którą mogę stworzyć w domowym zaciszu.
Zanim wybiorę się na łąkę, koniecznie robię listę ziół i roślin, które chciałabym znaleźć i zabrać ze sobą do domu. Zastanawiam się oczywiście nad ich przeznaczeniem. Wcześniej przygotowuję również pojemniczki i słoiczki, a także zaopatruję się w oleje do macerowania moich zdobyczy. W sieci szukam inspiracji jednak w tej kwestii lubię eksperymentować i zdaje się wyłącznie na siebie. Potem już tylko koc, kawka w termokubek, pachnące drożdżówki i w drogę.
W tym roku zamierzam przygotować:
Zebrać zioła to nie wszystko, ważny jest sposób, w jaki przygotowujemy je do dalszego wykorzystania, a także warunki w jakich oczekiwały będą one na swoją kolei. Nie kupuję specjalnych pojemników. Od kiedy staramy się żyć Less Waste chomikuje ciekawe buteleczki i słoiczki z myślą o późniejszym wykorzystaniu. Wysuszone w przewiewnym i zacienionym miejscu rośliny przekładam do szklanych słoików i zakręcam, również miody smakowe i mieszanki olejowe produkuję w szkle, a następnie odcedzone trzymam w lodówce. Maceruję na zimno, w temperaturze pokojowej w słonecznym miejscu, syrop sosnowy i z mniszka lekarskiego zamierzam także trzymać na oknie i codziennie potrząsać zawartością nie odkręcając słoików. Mydłem i solą lawendową pochwalę się na profilu na IG jak tylko zabiorę się za produkcję.
Chociaż dla
niektórych wielbicieli nurtu zero waste oraz dla ekologów pomysł hasania po
łąkach i zbieranie ziół i innych roślin to temat kontrowersyjny ja uważam, że
jest to jedno z najlepszych rozwiązań. Dlaczego? Nie zachowuję się bezmyślnie.
Zbieram liście, nie wyrywam roślin, nie niszczę ich systemu korzeniowego i
pozwalam im rosnąć nadal. Do domu zabieram jedynie taką ilość jakiej potrzebuję
bez marnowania. Z pozyskanych surowców wykonuję proste kosmetyki i mieszanki
olejowe w związku z czym nie kupuję gotowych produktów zawierających pochodne
ropy naftowej, parabenów, silikonów, SLSów, produktów zapakowanych w plastik i
tych testowanych na zwierzętach.
Ja, od kilku lat na przełomie marca-kwietnia wybieram się na poszukiwanie młodych listków i gałązek roślin, którym zastosowanie znajduję w kosmetyce i w medycynie naturalnej. Czy zajmuję się ziołolecznictwem? Nie nazwałabym tego, aż tak profesjonalnie. To moje hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu na świeżym powietrzu, a także alternatywa od drogeryjnych/aptecznych specyfików, którą mogę stworzyć w domowym zaciszu.
Zanim wybiorę się na łąkę, koniecznie robię listę ziół i roślin, które chciałabym znaleźć i zabrać ze sobą do domu. Zastanawiam się oczywiście nad ich przeznaczeniem. Wcześniej przygotowuję również pojemniczki i słoiczki, a także zaopatruję się w oleje do macerowania moich zdobyczy. W sieci szukam inspiracji jednak w tej kwestii lubię eksperymentować i zdaje się wyłącznie na siebie. Potem już tylko koc, kawka w termokubek, pachnące drożdżówki i w drogę.
Na co poluję w tym roku, gdzie zbieram rośliny i jakie mam dla nich zastosowanie
W tym roku zamierzam przygotować:
- macerat z arniki na bazie oliwy z oliwek z dodatkiem babki lancetowatej. Arnika wykazuje silne właściwości przeciwzakrzepowe i przeciwzapalne, obkurcza żyły w związku z czym pomaga w walce z żylakami i nieestetycznymi pajączkami. Babka dodatkowo uszczelnia naczynia krwionośne.
- Syropy na kaszel z pędów sosny na bazie miodu i ksylitolu. Taką miksturę przygotowałam już rok temu i żałowałam, że zaopatrzyłam nas jedynie w jeden słoiczek, miód dobił dna zanim na dobre rozpoczął się okres zimowy. Dodawaliśmy go do ciepłej herbaty, piliśmy solo, zdarzało się posmarować nim grzankę. W ubiegłe lato wykorzystałam do jego produkcji miodu, teraz zamierzam jeszcze spróbować z ksylitolem – to opcja idealna dla wegan, a także osób uczulonych na miód.
- wzmacniający ziołowy olej do włosów z pokrzywą i skrzypem polnym. W drogeriach bez problemu znaleźć można mieszanki olejowe, w skład których wchodzą wyciągi roślinne z pokrzywy i skrzypu w roli głównej. Niestety poza tymi, w gotowych produktach bardzo często nie brakuje silikonów, parabenów i innych zbędnych ulepszaczy. Do zrobienia oleju zamierzam wykorzystać oliwkę dla dziecka, którą kupiłam jakiś czas temu i która pozbawiona jest pochodnych ropy naftowej i składników substancji zapachowych. W jej skład wchodzi m.in. olej ze słodkich migdałów, słonecznikowy, jojoba.
- nalewka z krwawnika wykonana na bazie alkoholu posłuży mi do użytku zewnętrznego. Zamierzam wcierać ją w zmarznięte stopy. Alkohol sam w sobie działa rozgrzewająco, a krwawnik wykazuje działanie bakteriostatyczne. Nalewkę zamierzam stosować również na zmiany trądzikowe ponieważ przyspiesza gojenie i łagodzi stany zapalne.
- syrop z mniszka lekarskiego z cytryną. Tutaj znów naturalny środek na kaszel i przeziębienie ale i również problemy żołądkowe i detoksykacja organizmu. Nie jestem zwolenniczką wyrywania roślin więc do wykonania mikstury posłużą mi jedynie koszyczki mniszka lekarskiego. Wiele osób decyduje się na wykorzystanie również korzenia.
- susz z mniszka lekarskiego, pokrzywy, skrzypu polnego, rumianku, krwawnika, arniki i babki lancetowatej do wszechstronnego zastosowania, m.in. jako płukanki do włosów, toniku do przemywania twarzy czy kojącej kąpieli.
- w tym roku zamierzam również kupić (nie wiem czy uda mi się dostać w naturalnych warunkach) lawendę, z której przygotuję pachnącą sól oraz peelingujące mydło lawendowe.
Suszenie, macerowanie i przechowywanie ziół tak, aby nie straciły swoich właściwości leczniczych
Zebrać zioła to nie wszystko, ważny jest sposób, w jaki przygotowujemy je do dalszego wykorzystania, a także warunki w jakich oczekiwały będą one na swoją kolei. Nie kupuję specjalnych pojemników. Od kiedy staramy się żyć Less Waste chomikuje ciekawe buteleczki i słoiczki z myślą o późniejszym wykorzystaniu. Wysuszone w przewiewnym i zacienionym miejscu rośliny przekładam do szklanych słoików i zakręcam, również miody smakowe i mieszanki olejowe produkuję w szkle, a następnie odcedzone trzymam w lodówce. Maceruję na zimno, w temperaturze pokojowej w słonecznym miejscu, syrop sosnowy i z mniszka lekarskiego zamierzam także trzymać na oknie i codziennie potrząsać zawartością nie odkręcając słoików. Mydłem i solą lawendową pochwalę się na profilu na IG jak tylko zabiorę się za produkcję.
Byłbym wdzięczny tłumaczowi za przeczytanie twoich postów, jeśli się nie mylę, mówisz o mleczach, ale nie jestem pewien. Witam i dobry wieczór.
OdpowiedzUsuńsinforosa
Moja babcia i mama bardzo interesują się tą tematyką, więc to coś dla nich. 😊
OdpowiedzUsuńZbytnio nie interesuję się tą tematyką, jednakże wpis interesujący :D
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś zainteresuję się zbieraniem ziół. Pozdrawiam!
wy-stardoll.blogspot.com
Pamietam mama kidys kazala nam mlecze zbierc bi syrop jakis z nich robila :)
OdpowiedzUsuńBrawa
OdpowiedzUsuńAż mi się cieplutko zrobiło od myślenia o wygrzewaniu zimnych stópek czymś ziołowym!
OdpowiedzUsuńNigdy Nie zbierałam ziół i innych darów natury (oprócz owoców oczywiście). Ale słyszałam że nalewka z pędów sosny jest świetna ;) nie wiedziałam, że te wszystkie kwiaty i pędy i zioła można tak łatwo wykorzystać :)
OdpowiedzUsuńNawet nie wiedziałam, że z mniszka lekarskiego można zrobić syrop i to do tego o tak wszechstronnym działaniu 🤔
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że rośliny stają się coraz bardziej doceniane przez społeczeństwo. 😊
OdpowiedzUsuńMoja mama interesuje się tą tematyką i troszkę ja również :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy i przydatny wpis. Mi by się przydało coś na wzmocnienie włosów :)
OdpowiedzUsuńSyrop robię z mniszka już drugi rok. Bardzo lubię też herbatki z niego :-)
OdpowiedzUsuńZapisuję,uwielbiamtakie rzeczy! A pokrzywa jest super na włosy ☺
OdpowiedzUsuńJa zbieram mniszka o robię z niego miód. Najlepszy na zimę!
OdpowiedzUsuńCzekam zawsze na wiosnę i zbiór plonów pierwszych <3
OdpowiedzUsuńMoja ciocia zbierała różne zioła i też je dobrze wykorzystywała :)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post.
Bardzo podziwiam osoby znające się na zielarstwie!
OdpowiedzUsuńSuch a beautiful photo.
OdpowiedzUsuńNew Post - https://www.exclusivebeautydiary.com/2020/03/kerastase-resistance-masque_20.html
Zazdroszczę wiedzy na temat możliwości wykorzystania roślin pochodzących z łąk :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za odwiedziny u mnie, i również obserwuję. Bardzo wartościowy blog i wpisy. Ja osobiście kocham rośliny i wkrótce będę wysadzać pomidory i paprykę pod folię. Zbiory warzyw i owoców to mnóstwo radośi i wdzęczności że można mieć coś swojego.
OdpowiedzUsuńMoja mama zawsze cos zbiera i cos robi ale nie wiem co bo z nia nie mieszkam :( jak bylismy mali to walsnie syrop z mleczi robila :) chyba to byly mlecze hmmmm
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe może kiedyś będę miała okazję sama zrobić takie cuda i wypróbować :)
OdpowiedzUsuńOo, super wpis. Przyznam się, że takimi rzeczami zajmuje się moja mama. Ona ma swoje przepisy. W tamtym roku robiła właśnie jakiś sok z mniszka lekarskiego. C u d o:))
OdpowiedzUsuńW tym na pewno będzie tak samo:)
Pozdrawiam!
Zapraszam do mnie
Bardzo dużo mówi się o właściwościach roślin z łąki ale póki co nie przygotowałam nic sama chociaż mam dostęp do sporej łąki z dala od przemysłu i komunikacji :)
OdpowiedzUsuńuaaaa! sznauję za wiedze, ja totalnie nie ogarniam tego :D
OdpowiedzUsuńGreat post and beautiful photo. Thank you for sharing.
OdpowiedzUsuńNew Post - https://www.exclusivebeautydiary.com/2020/04/lancome-labsolu-lacquer-gloss-323-shine_5.html
Ciekawy i bardzo przydatny artykuł. Warto było tutaj zajrzeć. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKoleżanka robi z mniszka miód. Ma dostarczyć więc na razie jeszcze nie wiem jaki jest :)
OdpowiedzUsuńforever-suplementy.pl
Alloes FLP Forever https://www.forever-aloes.pl
OdpowiedzUsuńSuper !
OdpowiedzUsuńsuper wpis, chętnie poczytam więcej :)
OdpowiedzUsuńRośliny lecznice mają to do siebie, że są niezwykle skuteczne w walce z wieloma chorobami. Zdecydowanie warto zbierać każdą z nich.
OdpowiedzUsuńŚwietny artykuł o zbieraniu roślin i ziół na wiosnę! 🌿 Twoje wskazówki są bardzo pomocne, zwłaszcza dla osób, które chcą zacząć przygodę z dziką kuchnią.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się, jak podkreślasz znaczenie sezonowości w zbieraniu roślin. Wiosna rzeczywiście jest idealnym czasem na poszukiwanie świeżych i młodych pędów. Szczególnie cieszy mnie, że wspomniałeś o czosnku niedźwiedzim – jego delikatny, czosnkowy smak jest nie do zastąpienia. Uwielbiam przygotowywać pesto z czosnku niedźwiedziego, które świetnie komponuje się z makaronami i sałatkami.
Pokrzywa to kolejny wspaniały składnik. Choć może być niedoceniana, jej liście są bogate w witaminy i minerały. Przyrządzam z niej zupy i napary, które świetnie wspierają odporność. Ciekawą inspiracją jest Twoja propozycja na szpinak z pokrzywy – muszę to wypróbować!
Mniszek lekarski to kolejna roślina, którą warto zbierać. Uwielbiam używać jego kwiatów do przygotowywania syropu, który jest doskonałym dodatkiem do herbat i deserów. Również młode liście mniszka świetnie nadają się do sałatek – mają lekko gorzkawy smak, który dodaje potrawom charakteru.
Podoba mi się też pomysł na zbieranie bluszczyka kurdybanka. Jego aromat jest niezwykły, a dodanie go do zup i sosów z pewnością wzbogaca smak potraw. Jestem ciekaw, jakie jeszcze zastosowania mógłbym znaleźć dla tego zioła!
Dziękuję za przypomnienie, jak wiele skarbów natury możemy znaleźć na wiosnę. Twój artykuł zainspirował mnie do wyjścia w teren i poszukiwania dzikich roślin, które mogę włączyć do mojej kuchni.