czwartek, 20 września 2018

Lot motolotnią czyli pomysł na trafiony męski prezent - niespodziankę.

To było pół roku temu. Idąc szlakiem na Śnieżnik mijaliśmy Jaskinię Niedźwiedzią w Kletnie. Wtedy właśnie, widząc umorusanych grotołazów po ukończeniu ekstremalnej trasy podziemnej po raz pierwszy poruszyliśmy temat niebanalnych prezentów. Nie czekając długo, tuż po powrocie do domu zaczęłam wyszukiwać przeróżnych inspiracji. Wybór padł na ... motolotnię. I tak oto następnego dnia, potajemnie pakując ciepły polar do torebki zabrałam mojego Konrada w Jego pierwszą podniebną podroż.

Dreszczyk emocji, mieszający się strach z radością i brak czasu na zastanowienie - lepiej nie potrafię opisać tego, co musiało dziać się w głowie mojego Tż-a. Z uśmiechem na twarzy i z zapartym tchem łapał wszystkie niezbędne informacje przekazywane przez pilota.
Ja sama rozemocjonowana przyglądałam się temu, jak Konrad przebiera się w stosowny strój, jak sprawdza, czy aby na pewno pasy bezpieczeństwa są odpowiednio zapięte. I ten moment wzbicia się w powietrze. Jedno jest pewne - to był trafiony prezent i ... wierzchołek góry lodowej. Już przez całą drogę powrotną słyszałam kolejne plany i propozycje "lotów w przestworzach", a potem przez parenaście dni wertowaliśmy zapiski dotyczące przeżyć ostatnich wydarzeń umieszczone w naszych głowach.

Jeżeli zastanawiasz się nad nietuzinkowym prezentem dla swojego faceta - pomyśl o podniebnym locie. Ta przyjemność wbrew pozorom nie jest droga, a z pewnością zaimponuje i dostarczy niezapomnianych wrażeń do końca życia. Może mały sprawdzian wytrzymałości? 
Usługę można znaleźć na terenie całej Polski, coraz więcej prywatnych właścicieli oferuje również loty na swoim "sprzęcie" - rozejrzyj się!   

poniedziałek, 3 września 2018

Nowość na naszym parapecie. Achacha (garcinia humilis) wyhodowane z pestki.

Dwa posty wstecz pisałam o kurkumie wyhodowanej z korzenia dostępnego w supermarkecie. Dzisiaj przychodzę do Was z roślinką, która wyrosła nam z pestki achacha - owocu, którego również spotkać możecie w dziale z owocami/warzywami w marketach typu Kaufland czy Auchan. 

W sieci mało jest informacji o samym owocu rodem z dorzecza rzeki Amazonki, a o możliwości samodzielnego wyhodowania nie znalazłam praktycznie nic. Piszę więc, bo być może komuś przyda się ta wiedza i wykorzysta ją w praktyce do czego serdecznie zachęcam. 
No to od początku. O ile z pestkami cytrusów nie ma problemu i kiełkują dość szybko tak w tym przypadku poczekać trzeba nawet kilka miesięcy. Pestka wielkości pestki brzoskwini średnio chce współpracować - zdarzało się, że podlewałam dość obficie, innym razem zmniejszałam wilgotność gleby w nadziei, że pojawią się wątłe łodyżki nad powierzchnią ziemi. Po około czterech miesiącach doczekałam się. Teraz roślinka rośnie bardzo bujnie, a widoczne na zdjęciu brązowe liście powoli przybierają zieloną barwę. Nie jest to cytrusowe drzewko, jakie wyhodować można z wcześniej wspomnianych już przeze mnie cytryn, pomarańczy czy chociażby awokado. Listki są dłuższe i póki co prezentują się całkiem nieźle. 

środa, 22 sierpnia 2018

Zakochani w detalach czyli w "Czerwonym Kogucie" na kolacji | Niepowtarzalna tarteria w Aleksandrowie Łódzkim


Lokal urzekł nas przede wszystkim detalami, których nie brakuje na każdym niemalże kawałeczku pomieszczenia. Rękodzieła z Pracowni Artystycznej „Incepcja” Pani Izabeli Degórskiej tworzą niezapomniany klimat, dzięki któremu z pewnością będziemy tutaj zaglądali częściej. Kolorowe witraże, wystawa ceramicznych rzeźb oraz „Dama w czterech odsłonach”– misternie wykonana lampa to nietuzinkowe dodatki, które sprawiają, że wnętrze restauracji wygląda bardzo osobliwie.


Czerwony Kogut to restauracja-tarteria położona w Aleksandrowie Łódzkim na ul. Daszyńskiego 20, niecałe dziesięć minut drogi od Placu Tadeusza Kościuszki i Parku Miejskiego znajdującego się w centrum miasteczka. Właścicielka lokalu, Pani Ania była tak miła, że przygotowała dla Was i dla nas oczywiście garść informacji „jak to się wszystko zaczęło…”
- jesteśmy w Aleksandrowie, przy ul. Daszyńskiego, jednak żeby poznać genezę naszej retauracji na chwilę przenieść musimy się w inne rejony, mianowicie do Francji. To z fascynacji kuchnią tego kraju powstał pomysł na to niezwykłe miejsce. Tarta, jeszcze mało znana Polsce, jest jedną z najpopularniejszych potraw kuchni francuskiej. Stąd też pochodzi sympatyczna nazwa naszej restauracji - Czerwony Kogut, który jest symbolem narodowym tego kraju. Gotujemy z pasją i miłością do kuchni i z miesiąca na miesiąc zyskujemy kolejnych sympatyków naszej kuchni. Początki naszej restauracji sięgają początków 2017 roku i od tego momentu sukcesywnie się rozwijamy, jednak pozostając niezmiennie przy naszej idei krzewienia kuchni francuskiej.

Drewniane stoliki oraz krzesła w nieco skandynawskim stylu idealnie zgrywają się z minimalistycznym barem. Na ścianach abstrakcyjne obrazy namalowane farbą akrylową, a także fototapeta przedstawiająca wąską uliczkę, która wizualnie powiększa wnętrze i dodatkowo je ociepla. Ściana umalowana farbą tablicową to swego rodzaju forma menu widoczna tuż po wejściu do lokalu – bardzo nam się spodobała i zainspirowała do zmian w naszej kuchni.

Restauracja specjalizuje się w pieczeniu tart – zarówno tych na słodko jak i z odrobiną pikanterii. Słona odsłona tego wypieku to idealna opcja na zaspokojenie większego głodu – czyli coś dla nas. Poza tartami w menu Czerwonego Koguta znajdziemy również zupy-krem, świeżo mieloną aromatyczną kawę oraz regionalne piwa, które (w okresie wiosenno-letnim) niesamowicie smakują na zewnątrz – w ogródku restauracji.
Właścicielka Czerwonego Koguta - Pani Ania - zdradziła nam, że już niebawem pojawią się również inne, ciekawe propozycje zarówno dla smakoszy tradycyjnych dań mięsnych, wegan jak i tych, których kuchnia francuska ujęła za serce.
Na co jeszcze zwróciliśmy uwagę będąc w Czerwonym Kogucie? Urozmaicone oświetlenie – panele z designerskimi żarówkami, czerwone żyrandole nad barem, lampki na stolikach z ręcznie wykonanymi abażurami oraz świeczki i wcześniej już przeze mnie wspomniana lampa autorstwa Pani Izabeli Degórskiej. Naszym zdaniem ceny w tej kawiarni nie należą do wygórowanych. To miejsce idealne zarówno na spędzenie popołudnia w gronie najbliższych jak i na randkę we dwoje. Lokal czynny od wtorku do niedzieli.

Nasza wizyta w Czerwonym Kogucie nie była czasem przez nas straconym. Mile spędzone chwile z pewnością będą przez nas wspominane przez długi czas.

Z racji tego, że jest to nasz debiut chciałabym poprosić Was o sugestie co powinniśmy zmienić / poprawić po to, abyście z przyjemnością zaglądali nasz blog częściej. 
Zapraszamy również na oficjalną stronę restauracji jak również na funpage

wtorek, 14 sierpnia 2018

Jak wyhodować kurkumę z korzenia dostępnego w supermarkecie?


Pielęgnacja kwiatów oraz prezentacja moich kolejnych zdobyczy to temat, o którym mogłabym pisać godzinami. Jest to niewątpliwie jedno z moich ulubionych zajęć offline, które zajmuje znaczną część mojego wolnego czasu.

Fascynacja kwiatami doniczkowymi narodziła się u mnie stosunkowo niedawno bo około rok temu. W dalszym ciągu nie jestem zwolenniczką kwiatów ciętych - jedynie te z korzeniami wywołują na mojej twarzy uśmiech. Początkowo cieszył mnie każdy chociażby najbardziej pospolity okaz, teraz kiedy już coraz lepiej orientuję się w pielęgnacji poszczególnych gatunków i rozróżniam najbardziej niespotkane egzemplarze staję się bardziej wyrafinowanym i wymagającym kolekcjonerem.

W dzisiejszym wpisie chciałabym pochwalić się Wam moją samodzielnie wyhodowaną przeze mnie kurkumą. Korzeń zakupiłam jakiś czas temu w supermarkecie z myślą o powiększeniu mojej zielonej rodziny. Kurkumę włożyłam wprost do ziemi - podlewałam i nadal to robię dość obficie i tak naprawdę to tyle. Po około dwóch tygodniach łodyżka pokazała się nieśmiało ciesząc oko. Teraz rośnie bardzo szybko. Trzymam ją na wschodnim parapecie.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia